Wenezuela i socjalizm XXI wieku

Wenezuela to jeden z najpiękniejszych krajów, jaki w swoim życiu odwiedziłem. Kiedy przekroczyłem jej granicę po raz pierwszy, czyli w 2007 roku, od razu wiedziałem, że to jest również kraj niezwykły. Do najbliższego miasta pojechałem czymś w rodzaju taksówki, którą dzieliłem z 4 osobami. To był stary, ale piękny amerykański cadillac, jakich po Wenezueli jeździ ciągle dużo. Po drodze kilka razy zatrzymywała nas policja, a dwójka pasażerów za każdym razem płaciła łapówkę. Coś nie tak z papierami. Potem tankowanie najtańszej benzyny na świecie. Za cały bak kierowca zapłacił coś około dolara. W mieście wybrałem pieniądze z bankomatu. Okazało się, że gdybym przywiózł dolary i sprzedał na czarnym rynku, to miałbym 2 razy więcej boliwarów, czyli wenezuelskiej waluty. To było 7 lat temu. Od tamtej pory bardzo wiele się zmieniło. Niestety, na gorsze. Szczególnie ostatnie tygodnie, kiedy na ulicach Caracas trwają protesty, pokazują, że jest naprawdę źle. W końcu przelała się czara goryczy. Ludzie mają dość szalejącej inflacji, korupcji i przestępczości. Jak to możliwe, że w kraju posiadającym największe złoża ropy naftowej na świecie brakuje papieru toaletowego?

Zacznę od tego, że już od 10 lat w Wenezueli budowany jest „socjalizm XXI wieku”. To wiele tłumaczy. Socjalistyczny rząd Boliwariańskiej Republiki Wenezueli stara się ręcznie sterować gospodarką, co jak wiemy z własnych doświadczeń z czasów PRL-u, nie ma szans na powodzenie. Nawet w takim kraju, jak Wenezuela, do którego petrodolary płyną szerokim strumieniem. Efekt? Niska produktywność, brak inwestycji, korupcja i wiele innych patologii. Ustalanie przez rząd maksymalnych cen na podstawowe artykuły spożywcze skutkuje tym, że tych produktów zaczyna brakować. Bo kto będzie sprzedawał poniżej kosztów produkcji? Utrzymywanie od 10 lat ograniczonego dostępu do dewiz oraz sztucznie niskiego kursu dolara odnosi podobny skutek. Oficjalnie, jeden dolar kosztuje 6.3 boliwara. Ale kiedy ostatnio wylądowałem na lotnisku w Caracas, bez problemu wymieniłem dolara po 60 boliwarów. To jest prawie 10 razy więcej! Różnica pomiędzy kursem oficjalnym a ceną na czarnym rynku systematycznie się powiększa. Po prostu dolarów w Wenezueli brakuje, co wydaje się dziwne biorąc pod uwagę ilość ropy, jaką ten kraj sprzedaje za granicę (za 70 miliardów dolarów rocznie). Jednym z powodów dużego popytu na dolary jest inflacja sięgająca 50%, bo w tej sytuacji każdy chce boliwary jak najszybciej wydać albo wymienić na twardą walutę. Dolarów brakuje nawet dla firm, które muszą importować części bądź surowce potrzebne w procesie produkcji. W efekcie firmy nie mają czym płacić zagranicznym kontrahentom, którzy z kolei zmniejszają dostawy. Produkcja spada i w Wenezueli coraz częściej brakuje podstawowych artykułów spożywczych, leków, części zamiennych itd. Co na to rząd i prezydent?

Otóż według Nicolasa Maduro, który wygrał wybory po śmierci Hugo Chaveza w zeszłym roku, winni są przemytnicy, imperialiści (USA), przedsiębiorcy, media i oczywiście opozycja, która jakoby prowadzi sabotaż na wielką skalę, chcąc zrujnować gospodarkę i doprowadzić do przejęcia władzy. Inflacja? To przez spekulacje rynkowe. Ludzie protestują na ulicach? To „bojówki nazistowsko-faszystowskie”. Brak niektórych produktów w sklepach? To tylko „percepcja niedoborów” spowodowana niedostateczną obsadą kas w niektórych supermarketach. Nie żartuję! Prezydent, jako były kierowca autobusu, jest człowiekiem słabo wykształconym i najwyraźniej nie ma pojęcia o ekonomii. Jeśli Angela Merkel mówi o Putinie, że „żyje w innym świecie”, to co by powiedziała o Maduro? Kompletny brak kontaktu z rzeczywistością. Pytany o problemy w kraju odpowiada: „Ale dzięki Rewolucji Boliwariańskiej mamy Ojczyznę!”. Lud jest niezadowolony? Więc tworzy Wiceministerstwo Władzy Ludowej ds. Szczęścia Społecznego Ludu Wenezeueli. I jak tu go nie kochać? Niestety, trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że w nieuczciwych wyborach Wenezuelczycy sami sobie takiego prezydenta wybrali. Nicolas Maduro i jego prezydentura to wybryk historii, który nigdy nie powinien się zdarzyć. Doszedł do władzy tylko dlatego, że poprzedni prezydent Hugo Chavez mianował go swoim zastępcą. A zrobił to dlatego, że Maduro był bezwzględnie lojalny. Oddanie Rewolucji Boliwariańskiej było cenniejsze niż wiedza czy umiejętności. Kiedy Chavez zachorował na raka i w końcu zmarł, Maduro wygrał wybory, powołując się na dziedzictwo swojego poprzednika, bądź co bądź wielbionego przez wielu mieszkańców Wenezueli. I takim sposobem Rewolucja Boliwariańska trwa w najlepsze, a kraj stacza się po równi pochyłej.

Trzeba jednak przyznać, że antyamerykański Hugo Chavez był bardzo popularny wśród sporej części społeczeństwa. W wyniku kolonizacji w Ameryce Łacińskiej powstały wielkie nierówności społeczne, więc prezydent uruchamiał liczne, zakrojone na szeroką skalę programy socjalne dla najuboższych. I odnosił wielkie sukcesy. Zmniejszył ubóstwo, zlikwidował analfabetyzm, spadł również wskaźnik umieralności niemowląt. Powstawały szkoły, szpitale, całe osiedla domów dla biedoty ze slumsów, państwowe supermarkety sprzedające żywność po obniżonych cenach. To wszystko kosztem miliardów dolarów, które Wenezuela otrzymuje za swoją ropę naftową. W czym więc problem? Po pierwsze, w tym samym czasie w górę wystrzeliła przestępczość oraz inflacja. Po drugie, takie działania są tylko doraźną pomocą i na dłuższą metę nikogo nie uszczęśliwią. Uczą bierności, uzależniają od pomocy państwa i nie dają perspektyw. Zamiast pracować, ludzie siedzą w urzędach i „załatwiają” ” bon na samochód, lodówkę, mieszkanie czy zasiłek. Władza ludowa wyhodowała sobie sporą grupę wiernych wyborców, którzy wierzą w spisek imperialistów i burżuazji przeciw Wenezueli i jej Rewolucji Boliwariańskiej. A może coś w tym jednak jest? Może faktycznie za problemami kraju stoi kreolska burżuazja zaprzedana obcym interesom? Może rzeczywiście chodzi o to, żeby dobrać się do wenezuelskiej ropy?

Nie jestem naiwny i nie wyobrażam sobie, żeby krajem, gdzie są największe potwierdzone złoża ropy naftowej na świecie nie interesowały się Zachodnie koncerny oraz USA, które uważają Amerykę Łacińską za swoje podwórko. W grę wchodzą niewyobrażalne pieniądze. Ale nie wierzę w to, że Amerykanie stoją za problemami Wenezueli. Z kilku powodów.
– USA nie jest już tak zależne od importu ropy jak dawniej. Ba, w tym roku prawdopodobnie staną się eksporterem z powodu rewolucji łupkowej, która objęła nie tylko gaz, ale też ropę naftową.
– Wenezuela nie stanowi militarnego zagrożenia dla USA, pomimo zakupów sprzętu wojskowego od Rosji. Wydatki wojskowe USA są 170 razy większe niż Wenezueli.
– w Ameryce Południowej są inne kraje nieprzychylnie nastawione do USA, na przykład Ekwador. Dlaczego tam nie brakuje papieru toaletowego? Ekwador również ma ropę, a do tego w 2009 roku zamknął amerykańską bazę wojskową na swoim terytorium.
– jednym z największych problemów Wenezueli jest przestępczość. Choć rząd kilka lat temu przestał publikować dane związane z przestępczością, to liczbę osób zabitych w 2013 roku ocenia się na 25 tysięcy. Kiedy Hugo Chavez przejmował władzę w 1999 roku, ofiar było 6 tysięcy. Od tamtej pory było już 20 programów walki z przestępczością. I nic. Czy to też wina USA?
– nam, Polakom, nikt nie musi tłumaczyć, jak wygląda socjalizm. Pamiętam inflację, puste półki, korupcję, „załatwianie” po prostu wszystkiego od kiełbasy po mieszkanie. Dlaczego wenezuelski socjalizm miałby wyglądać inaczej? Petrodolary nie zamaskują wszystkich problemów.

Na koniec trzeba pamiętać, że ropa może być dobrodziejstwem, ale może też być przekleństwem. Zaryzykuję stwierdzenie, że dla Wenezueli byłoby lepiej, gdyby ropy nie miała. Mogłaby zarabiać krocie choćby na turystyce, bo ma wszystkie atuty: ciepły klimat, dobrą kuchnię, piękne wybrzeże Morza Karaibskiego, wspaniałe atrakcje turystyczne (najwyższy wodospad świata, deltę Orinoko, Los Llanos, góry sięgające 5 tys metrów). Do tego jest tania i położona bliżej Europy i USA niż reszta krajów Ameryki Południowej. Szkoda, że w zeszłym roku poprowadziłem tam tylko jedną wycieczkę.

Zdjęcia z Wenezueli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s