Trzech na jednego, czyli najbardziej krwawa wojna Ameryki Południowej

7 milionów mieszkańców, powierzchnia trochę większa od Polski, brak dostępu do morza. PKB per capita około ¼ tego co w Polsce. Taki jest dziś Paragwaj, jeden z najmniej znanych krajów Ameryki Południowej. Jest to efektem tragicznej wojny, w jaką kraj był uwikłany ze swoimi sąsiadami ponad 140 lat temu. Skojarzenia z rozbiorem Polski przez naszych trzech potężnych sąsiadów nasuwają się same. Jest jednak diametralna różnica, bo o ile rozbiory Polski były efektem upadku kraju, o tyle upadek Paragwaju był efektem fatalnej polityki zagranicznej. Kraj świetnie się rozwijał i paradoksalnie to właśnie ten sukces przyczynił się do katastrofy.
Od 1862 roku Paragwajem rządził Francisco Solano López. Władca dumny i wymagający bezwzględnego posłuszeństwa. Nie wolno było na przykład odwracać się do niego plecami, albo siedzieć, kiedy on stał. W wielkim skrócie historia konfliktu z trzema naraz sąsiadami wygląda następująco. Kiedy w Urugwaju wybuchła wojna domowa, Brazylia postanowiła bronić swoich interesów. Wtedy López ogłosił, że Paragwaj nie będzie tolerował obcych wojsk na urugwajskiej ziemi. Brazylia nie przejmując się tym wkroczyła do Urugwaju. W odpowiedzi Paragwaj wypowiedział wojnę Brazylii i i zaatakował jedną z jej prowincji, Mato Grosso. Ponadto, wysłał wojsko do Urugwaju przez terytorium Argentyny, która się na to nie zgodziła. Gdy w Urugwaju zwyciężyła frakcja popierana przez Brazylię, rządy trzech krajów podpisały tajny pakt. Zobowiązywały się w nim pozbawić władzy Lopeza, a także zająć połowę terytorium Paragwaju i zlikwidować jego armię. Sytuacja była beznadziejna. Potężni sąsiedzi Paragwaju liczbą mieszkańców górowali w stosunku 1 do 25. To, co się zaczęło jako kaprys władcy, przekształciło się w walkę o przetrwanie narodu. Niedługo odtajnione będą brazylijskie akta i może się okazać, że wojna była planowana już wcześniej. Być może rozwijający się szybko Paragwaj, uważany przez Argentynę za zbuntowaną prowincję, był nie w smak wielkim sąsiadom i znaleźliby inny pretekst do napaści. W każdym razie ta historia pokazuje jak bardzo trzeba dbać o to, żeby wśród sąsiadów na każdego wroga przypadał przynajmniej jeden przyjaciel.

Przez trzy lata armia paragwajska desperacko się broniła. W końcu stolica Asuncion została zdobyta i wojsko wywiesiło białą flagę. Ale Lopez ani myślał się poddawać. Przenosił stolicę z miasta do miasta i wpadł w paranoję. Wszędzie podejrzewał spisek, nawet wśród najbliższej rodziny. Ofiarą tortur, kar więzienia i śmierci padła jego matka, siostra i brat. Ponieważ wszyscy mężczyźni stanęli do walki, pola uprawne leżały odłogiem. Wkrótce zapanował głód i choroby. Do wojska zaczęto wcielać rannych i dzieci. Ponieważ nie było dla nich broni, dostawali kije pomalowane tak, że wyglądały jak muszkiety. Dzieciom przyklejano brody, żeby zamaskować ich młody wiek. Mundury były w strzępach, niektórzy walczyli nago. Do dziś Dzień Dziecka w Paragwaju obchodzony jest w rocznicę bitwy, w której zginęło 2000 dzieci.
Brazylijska armia w końcu otoczyła Lopeza. Dumny władca miał powiedzieć: „umrę z moją ojczyzną”, choć inni twierdzą, że „umrę za moją ojczyznę”, zanim zginął od kuli. Straszliwą wojnę przeżyło tylko niecałe 30 tysięcy mężczyzn powyżej 15 roku życia. Według niektórych źródeł, na 1 mężczyznę przypadało 13 kobiet. Jaguary przechadzały się po ulicach i pożywiały się trupami, kobiety chodziły nago. Minęło wiele lat, zanim wróciła normalność. Mało znana wojna paragwajska była jedną z największych klęsk militarnych w dziejach Ameryki Południowej, a jej konsekwencje są odczuwalne po dziś dzień.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s