Kogo wkurzył wybór papieża

13 marca 2013, w drugim dniu konklawe, zebrani w kaplicy sykstyńskiej kardynałowie wybrali nowego papieża. Został nim oczywiście Jorge Mario Bergoglio, arcybiskup Buenos Aires. Po raz pierwszy w historii Ameryka Łacińska ma swojego Papieża. Jak łatwo się domyślić, w całym regionie fakt ten został przyjęty z wielkim entuzjazmem. Wszędzie, ale nie w argentyńskim Pałacu Prezydenckim. Podobno na wieść o tym, że jej rodak został papieżem, prezydent Cristina Fernandez de Kirchner nie mogła ukryć swojego niezadowolenia. Skąd taka reakcja?
Otóż lewicowa pani prezydent od lat miała na pieńku z arcybiskupem Buenos Aires, który teraz nagle stał się głową Kościoła Katolickiego. Przez 3 lata w ogóle nie spotykali się z byłym arcybiskupem, a przecież katedra i Pałac Prezydencki sąsiadują ze sobą na Plaza de Mayo w Buenos Aires. Permanentne konflikty zaczęły się już za prezydentury Nestora Kirchnera, nieżyjącego męża obecnej głowy państwa. W 2008 roku arcybiskup wspierał rolników, którzy protestowali przeciw podwyższeniu podatków. Bardzo ostry spór dotyczył legalizacji związków homoseksualnych, które Bergoglio nazwał „próbą zniszczenia Boskiego planu”. Cristina postawiła na swoim i zalegalizowała małżeństwa homoseksualne, ale Bergoglio robił, co mógł, żeby bronić tradycyjnych wartości chrześcijańskich. Wiadomość o tym, że został głową Kościoła Katolickiego z oczywistych powodów nie była pomyślna dla rządu. W tym historycznym momencie, kiedy prywatne stacje telewizyjne w Argentynie transmitowały na żywo wydarzenia z Watykanu, państwowy Channel 7 pokazywał bajkę dla dzieci.
Cristina potrafi skutecznie zwalczać swoich wrogów politycznych, ale tym razem najwyraźniej przemyślała sytuację i zrozumiała, że jest skazana na porażkę. A wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki niechęć do arcybiskupa Bergoglio została zastąpiona miłością do Papieża Franciszka. Cristina poleciała do Watykanu jeszcze przed inauguracją i spotkała się ze swoim rodakiem. Jak się okazało są sprawy, które ich łączą. Oboje uważają, że Falklandy, nazywane w Argentynie Malwinami, należy odebrać Wielkiej Brytanii. Oczywiście drogą pokojową, bo jak wiadomo inwazja w 1982 roku zakończyła się bolesną porażką. W tej sprawie rząd Argentyny ma mocne wsparcie krajów latynoskich, a teraz dojdzie jeszcze Watykan. Kiedyś mediacja bardzo kochanego w Ameryce Południowej Papieża Polaka pomogła Argentynie rozwiązać spór graniczny z Chile. Czas pokaże, jak bardzo Papież Argentyńczyk zaangażuje się w rozwiązanie sporu z Londynem. Tak się składa, że Franciszek został papieżem dzień po tym, jak mieszkańcy Falklandów w referendum opowiedzieli się za przynależnością do Wielkiej Brytanii.
Do niedawna, kiedy w Ameryce Południowej powiedziałem „nasz Papież”, każdy wiedział, że mówię o Janie Pawle II. To już się zmieniło. Latynosi mają swojego Papieża, który rozumie problemy mieszkańców Nowego Świata jak nikt inny. Jest wrażliwy na nędzę, wyzysk i kolosalne nierówności społeczne. W Buenos Aires żył skromnie i często odwiedzał dzielnice biedy. Do pracy jeździł autobusem i sam sobie gotował. Jak bardzo różni się od Cristiny niech świadczy fakt, że ona nigdy nie pokazuje się publicznie dwa razy w tej samej kreacji. Pani prezydent z pewnością nie zmieni swojego wystawnego stylu życia tylko dlatego, że arcybiskup Buenos Aires został papieżem. Ale będzie musiała udawać, że właśnie o taki wynik konklawe się modliła.

Jedna myśl na temat “Kogo wkurzył wybór papieża

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s